
Zaventem – Mimo że uwaga mediów skupia się na aferze z dronami, strajk rotacyjny pracowników ochrony i firm sprzątających na lotnisku w Brukseli trwa już szósty tydzień, dodatkowo ograniczając liczbę dostępnego personelu. Akcja, prowadzona przez chrześcijańskie związki zawodowe CSC, rozpoczęła się 1 października 2024 roku, a w ostatnich dniach nasiliła się – nawet do 40% pracowników punktów kontrolnych odmawia pracy w godzinach nadliczbowych.
Rosyjskie fazy strajku odzwierciedlają sytuację; loty, które już zostały ograniczone z powodu zamknięć spowodowanych dronami, teraz muszą się mierzyć z dodatkowymi kolejkami przy kontroli bezpieczeństwa.
Federacja pracodawców BECI ostrzega, że chroniczne braki kadrowe mogą zniechęcić przewoźników do obsługi marginalnych tras zimowych, co negatywnie wpłynie na łączność Belgii ze światem. Lotnisko w Brukseli informuje, że przekierowało pracowników administracyjnych do obsługi pasażerów oraz priorytetowo traktuje osoby przesiadające się, jednak w czwartek odwołano kilka lotów z pierwszej fali.
Negocjacje utknęły w martwym punkcie. Związki zawodowe domagają się podwyżki o 2 euro za godzinę, gwarantowanych 30-minutowych przerw oraz likwidacji umów zero godzin. Zarząd zaproponował podwyżkę o 0,75 euro oraz jednorazową premię. Federalna służba mediacyjna zaprosiła obie strony na kolejne rozmowy w najbliższy poniedziałek, jednak przełomu się nie spodziewa.
Podróżni międzynarodowi powinni zarezerwować dodatkową godzinę na kontrolę bezpieczeństwa przed lotem i rozważyć przyjazd na lotnisko już dzień wcześniej, zwłaszcza przy wczesnoporannych odlotach, dopóki strajk trwa.
Rosyjskie fazy strajku odzwierciedlają sytuację; loty, które już zostały ograniczone z powodu zamknięć spowodowanych dronami, teraz muszą się mierzyć z dodatkowymi kolejkami przy kontroli bezpieczeństwa.
Federacja pracodawców BECI ostrzega, że chroniczne braki kadrowe mogą zniechęcić przewoźników do obsługi marginalnych tras zimowych, co negatywnie wpłynie na łączność Belgii ze światem. Lotnisko w Brukseli informuje, że przekierowało pracowników administracyjnych do obsługi pasażerów oraz priorytetowo traktuje osoby przesiadające się, jednak w czwartek odwołano kilka lotów z pierwszej fali.
Negocjacje utknęły w martwym punkcie. Związki zawodowe domagają się podwyżki o 2 euro za godzinę, gwarantowanych 30-minutowych przerw oraz likwidacji umów zero godzin. Zarząd zaproponował podwyżkę o 0,75 euro oraz jednorazową premię. Federalna służba mediacyjna zaprosiła obie strony na kolejne rozmowy w najbliższy poniedziałek, jednak przełomu się nie spodziewa.
Podróżni międzynarodowi powinni zarezerwować dodatkową godzinę na kontrolę bezpieczeństwa przed lotem i rozważyć przyjazd na lotnisko już dzień wcześniej, zwłaszcza przy wczesnoporannych odlotach, dopóki strajk trwa.
Źródło: AK&M Newswire