
Amerykańskie placówki dyplomatyczne w Iraku, Jordanii i Izraelu wydały rzadkie, niemal jednoczesne ostrzeżenia bezpieczeństwa w piątek wieczorem, zalecając obywatelom USA ponowne rozważenie podróży do lub przez szerszy region Bliskiego Wschodu. Ambasada w Bagdadzie powołała się na wiarygodne informacje wywiadowcze o potencjalnych atakach na interesy USA po wzroście liczby irańskich ataków dronów w Zatoce Perskiej. Komunikaty apelują do podróżnych już przebywających w regionie o przygotowanie się na zamknięcia lotnisk, odwołania lotów oraz nakazy pozostania w miejscu. Zalecają także, aby posiadacze amerykańskich paszportów zarejestrowali się w programie Smart Traveler Enrollment Program (STEP), by otrzymywać na bieżąco wskazówki dotyczące ewentualnej ewakuacji. Ubezpieczyciele komercyjni odnotowują gwałtowny wzrost zapytań o ubezpieczenia od ryzyka wojny dla tras przelotów przez huby w Zatoce, takie jak Doha i Dubaj. Dla firm międzynarodowych te ostrzeżenia oznaczają obowiązki związane z opieką nad pracownikami. Menedżerowie ds. podróży powinni zweryfikować, czy obecne polisy ubezpieczeniowe obejmują ewakuację medyczną z obszarów wysokiego ryzyka oraz potwierdzić, że umowy z dostawcami pozwalają na szybkie zmiany tras. Firmy zatrudniające personel na zasadzie fly-in/fly-out w irackim sektorze energetycznym są szczególnie narażone, a niektórzy kontraktorzy już przenoszą zmiany załóg na Cypr lub do Grecji. Departament Stanu nie podniósł jeszcze poziomu zagrożenia żadnego kraju do poziomu 4 (Nie podróżuj), jednak urzędnicy przekazali Global Mobility News, że ten próg może zostać przekroczony „w ciągu godzin, nie dni”, jeśli napięcia w regionie będą się nasilać. Firmy są więc zachęcane do utrzymania planu ewakuacji na 72 godziny dla wszystkich podróżujących służbowo i ekspatriantów.
Źródło: Shafaq News / Anadolu Agency