
Szybka śnieżyca 19 stycznia przyniosła 7-10 cm śniegu na obszar metropolitalny Nowego Jorku, co jednak wystarczyło, by sparaliżować trzy główne lotniska regionu. Do późnej niedzieli na lotnisku John F. Kennedy (JFK) odnotowano 124 odwołania i 193 opóźnienia lotów, na LaGuardia – 112 odwołań i 131 opóźnień, a na Newark Liberty – 14 odwołań i 251 opóźnień, według danych Port Authority i FAA. Średni czas oczekiwania na lądowanie sięgnął 49 minut, gdy kontrola ruchu lotniczego wprowadziła programy opóźnień naziemnych, by poradzić sobie z ograniczoną przepustowością pasów startowych przy niskiej podstawie chmur i porywistym bocznym wietrze.
Zakłócenia szybko rozprzestrzeniły się na krajowe i transatlantyckie rozkłady lotów, uwięziły podróżujących służbowo po długim weekendzie i zmusiły linie lotnicze do ponownego przydzielania załóg, które już borykają się z niedoborami personelu. Linie Delta, American i United zniosły opłaty za zmiany rezerwacji na loty do i z północno-wschodniego regionu USA do 22 stycznia; pasażerom z ważnymi poniedziałkowymi spotkaniami zalecano alternatywne trasy przez Boston, Filadelfię lub Washington-Dulles.
Transport drogowy również ucierpiał. Ceny przejazdów ride-share na JFK wzrosły w niedzielę wieczorem ponad 2,5-krotnie w stosunku do normy, a New Jersey Transit zawiesił niektóre linie autobusowe obsługujące lotnisko Newark. Nowojorski Departament Zarządzania Kryzysowego ostrzegł, że gwałtowny spadek temperatur może spowodować ponowne zamarzanie roztopionego śniegu, tworząc niebezpieczne oblodzenia na drogach dojazdowych do Manhattanu w poniedziałkowy poranek.
Dla menedżerów ds. mobilności burza podkreśla znaczenie rezerwacji awaryjnych w hotelach blisko lotnisk drugorzędnych oraz elastycznych taryf biletowych. Firmy stosujące rygorystyczne zasady najniższej logicznej ceny często ponoszą wyższe koszty, gdy pracownicy muszą rezerwować last minute alternatywne połączenia po odwołaniach.
W obliczu prognozowanej na koniec tygodnia kolejnej, silniejszej burzy na południu kraju, zespoły planowania sieci w głównych liniach lotniczych ostrzegają, że możliwości przemieszczenia samolotów mogą być ograniczone, co zwiększa ryzyko dalszych zakłóceń na północnym wschodzie aż do następnego weekendu.
Zakłócenia szybko rozprzestrzeniły się na krajowe i transatlantyckie rozkłady lotów, uwięziły podróżujących służbowo po długim weekendzie i zmusiły linie lotnicze do ponownego przydzielania załóg, które już borykają się z niedoborami personelu. Linie Delta, American i United zniosły opłaty za zmiany rezerwacji na loty do i z północno-wschodniego regionu USA do 22 stycznia; pasażerom z ważnymi poniedziałkowymi spotkaniami zalecano alternatywne trasy przez Boston, Filadelfię lub Washington-Dulles.
Transport drogowy również ucierpiał. Ceny przejazdów ride-share na JFK wzrosły w niedzielę wieczorem ponad 2,5-krotnie w stosunku do normy, a New Jersey Transit zawiesił niektóre linie autobusowe obsługujące lotnisko Newark. Nowojorski Departament Zarządzania Kryzysowego ostrzegł, że gwałtowny spadek temperatur może spowodować ponowne zamarzanie roztopionego śniegu, tworząc niebezpieczne oblodzenia na drogach dojazdowych do Manhattanu w poniedziałkowy poranek.
Dla menedżerów ds. mobilności burza podkreśla znaczenie rezerwacji awaryjnych w hotelach blisko lotnisk drugorzędnych oraz elastycznych taryf biletowych. Firmy stosujące rygorystyczne zasady najniższej logicznej ceny często ponoszą wyższe koszty, gdy pracownicy muszą rezerwować last minute alternatywne połączenia po odwołaniach.
W obliczu prognozowanej na koniec tygodnia kolejnej, silniejszej burzy na południu kraju, zespoły planowania sieci w głównych liniach lotniczych ostrzegają, że możliwości przemieszczenia samolotów mogą być ograniczone, co zwiększa ryzyko dalszych zakłóceń na północnym wschodzie aż do następnego weekendu.
Źródło: New York Post