
Dwa południowo-wschodnie porty lotnicze Polski — Rzeszów-Jasionka i Lublin — zamilkły po południu 7 lutego 2026 roku, gdy Polska Agencja Żeglugi Powietrznej (PANSA) nakazała natychmiastowe zawieszenie wszystkich lotów cywilnych. Ten rzadki krok nastąpił kilka minut po tym, jak Rosja rozpoczęła nową falę ataków dalekiego zasięgu za pomocą rakiet i dronów na zachodnią Ukrainę, zaledwie 90 kilometrów od polskiej granicy.
Według PANSA i Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych RP, zamknięcia miały charakter wyłącznie prewencyjny. Myśliwce i samoloty zwiadowcze potrzebowały niezakłóconej przestrzeni powietrznej do patrolowania granicy, a naziemne jednostki obrony przeciwlotniczej i radarowe zostały postawione w stan podwyższonej gotowości. Rzeszów — już będący głównym hubem logistycznym NATO do transportu broni na Ukrainę — stał się centrum działań, a serwis FlightRadar24 odnotował liczne loty alianckich tankowców i samolotów wczesnego ostrzegania nad tym obszarem.
Chociaż żaden rosyjski pocisk nie przekroczył polskiej granicy, incydent pokazuje, jak szybko wojna za sąsiednimi drzwiami może zakłócić mobilność biznesową. Rzeszów obsługuje ponad 40 procent wszystkich lotów humanitarnych i wojskowych do Ukrainy i jest popularnym punktem wejścia dla zespołów biznesowych wspierających projekty odbudowy we Lwowie i Kijowie. Firmy, których pracownicy regularnie rotują przez południowo-wschodnią Polskę, musiały mierzyć się z rosnącymi kosztami przekierowań, gdy linie lotnicze odwoływały lub zmieniały trasy lotów; LOT, Ryanair i Wizz Air w ciągu kilku godzin od decyzji wprowadziły możliwość bezpłatnej zmiany rezerwacji.
Prawnicy podkreślają, że zamknięcia przestrzeni powietrznej z powodu siły wyższej nie uprawniają do odszkodowań na podstawie rozporządzenia UE-261, jednak pracodawcy nadal mają obowiązek dbałości o bezpieczeństwo podróżujących pracowników. Najlepsze praktyki to rejestracja podróżnych w systemach powiadomień w czasie rzeczywistym, utrzymanie kierowców rezerwowych na trasie Kraków–granica oraz zapewnienie ważności wiz wielokrotnego wjazdu do strefy Schengen lub polskich zezwoleń na pobyt na wypadek nieplanowanego przedłużenia pobytu. Ministerstwo obrony nie podało terminu zakończenia zamknięcia, ostrzegając jedynie, że „środki pozostaną w mocy tak długo, jak będzie trwało zagrożenie”.
Według PANSA i Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych RP, zamknięcia miały charakter wyłącznie prewencyjny. Myśliwce i samoloty zwiadowcze potrzebowały niezakłóconej przestrzeni powietrznej do patrolowania granicy, a naziemne jednostki obrony przeciwlotniczej i radarowe zostały postawione w stan podwyższonej gotowości. Rzeszów — już będący głównym hubem logistycznym NATO do transportu broni na Ukrainę — stał się centrum działań, a serwis FlightRadar24 odnotował liczne loty alianckich tankowców i samolotów wczesnego ostrzegania nad tym obszarem.
Chociaż żaden rosyjski pocisk nie przekroczył polskiej granicy, incydent pokazuje, jak szybko wojna za sąsiednimi drzwiami może zakłócić mobilność biznesową. Rzeszów obsługuje ponad 40 procent wszystkich lotów humanitarnych i wojskowych do Ukrainy i jest popularnym punktem wejścia dla zespołów biznesowych wspierających projekty odbudowy we Lwowie i Kijowie. Firmy, których pracownicy regularnie rotują przez południowo-wschodnią Polskę, musiały mierzyć się z rosnącymi kosztami przekierowań, gdy linie lotnicze odwoływały lub zmieniały trasy lotów; LOT, Ryanair i Wizz Air w ciągu kilku godzin od decyzji wprowadziły możliwość bezpłatnej zmiany rezerwacji.
Prawnicy podkreślają, że zamknięcia przestrzeni powietrznej z powodu siły wyższej nie uprawniają do odszkodowań na podstawie rozporządzenia UE-261, jednak pracodawcy nadal mają obowiązek dbałości o bezpieczeństwo podróżujących pracowników. Najlepsze praktyki to rejestracja podróżnych w systemach powiadomień w czasie rzeczywistym, utrzymanie kierowców rezerwowych na trasie Kraków–granica oraz zapewnienie ważności wiz wielokrotnego wjazdu do strefy Schengen lub polskich zezwoleń na pobyt na wypadek nieplanowanego przedłużenia pobytu. Ministerstwo obrony nie podało terminu zakończenia zamknięcia, ostrzegając jedynie, że „środki pozostaną w mocy tak długo, jak będzie trwało zagrożenie”.
Źródło: Reuters via The Sun (Malaysia)