
Sprawa o wymiarze społecznym z konsekwencjami politycznymi trafiła na pierwsze strony gazet 22 lipca, gdy The Brussels Times opisał historię Ahmada Abu Jami, 28-letniego lekarza z Gazy, który zdobył w pełni finansowane stypendium w Antwerpiańskim Instytucie Medycyny Tropikalnej, ale nie może uzyskać belgijskiej wizy. Belgia wymaga osobistego składania wniosków o długoterminowe wizy studenckie, jednak w Gazie nie ma żadnego belgijskiego konsulatu, a przejścia graniczne są w dużej mierze zamknięte. Sześciu innych stypendystów z Gazy stoi przed tym samym problemem. Flamandzkie uniwersytety zwróciły się do premiera Barta De Wevera z żądaniem umożliwienia składania wniosków o wizę zdalnie lub zorganizowania ewakuacji — prośba ta została jak dotąd odrzucona przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych ze względów bezpieczeństwa. Belgijski sąd niedawno orzekł na korzyść innego studenta, uznając, że wnioski składane mailowo są prawnie dopuszczalne, jednak urzędnicy podkreślają, że obecność osobista jest niezbędna do weryfikacji tożsamości. Impas uwypukla napięcia między celami Belgii w zakresie współpracy rozwojowej a zaostrzającą się polityką migracyjną. Stawia też pod znakiem zapytania reputację belgijskich uczelni wyższych, które promują się jako dostępne na całym świecie. Jeśli nie zostanie znalezione rozwiązanie przed rozpoczęciem roku akademickiego, programy dotknięte problemem mogą być zmuszone do odroczenia przyjęć lub utraty unijnych funduszy powiązanych ze stypendiami rozwojowymi. Uniwersytety i sponsorzy korporacyjni, którzy korzystają z belgijskiego systemu „studia-do-pracy”, powinni uważnie śledzić ewentualne precedensy wynikające z toczących się odwołań sądowych; wprowadzenie zdalnej procedury wizowej na mocy wyroku sądu mogłoby w przyszłości ułatwić obsługę wniosków od kandydatów z obszarów konfliktów, zmieniając tym samym ocenę ryzyka przy stażach korporacyjnych.
Źródło: The Brussels Times