
Niespodziewane pismo budżetowe z niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) trafiło w tym tygodniu do skrzynek dostawców kursów: z natychmiastowym skutkiem nie mogą się zapisywać nowi uczestnicy na państwowo finansowane kursy integracyjne, chyba że obecność jest prawnie obowiązkowa. Instrukcja, potwierdzona przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych 12 lutego 2026 roku, praktycznie zamraża miejsca dla osób ubiegających się o azyl o niepewnych perspektywach, obywateli UE, migrantów z tzw. Duldung oraz większości ukraińskich uchodźców wojennych.
Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), junior partner w wielkiej koalicji w Berlinie, zareagowała oburzeniem. Szef klubu parlamentarnego Dirk Wiese nazwał ten krok „katastrofą”, dodając, że SPD nie była konsultowana. Rzecznik ds. migracji Hakan Demir ostrzegł, że blokowanie nauki języka „odbije się negatywnie na rynku pracy”, zwłaszcza gdy firmy borykają się z rekordowym niedoborem wykwalifikowanych pracowników. Zieloni z opozycji określili ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta mianem „największego zaprzeczyciela integracji w Niemczech”.
Ministerstwo argumentuje, że spadek nielegalnych przyjazdów pozwala wrócić do „głównego celu” kursów – osób nowo przybyłych z długoterminowym prawem pobytu. Urzędnicy wskazują też na konieczność dotrzymania limitów budżetowych na 2026 rok: kursy integracyjne kosztowały budżet federalny 954 miliony euro w zeszłym roku, po wzroście popytu po zniesieniu ograniczeń w 2023 roku. Krytycy zwracają uwagę, że wykluczenie gotowych do pracy Ukraińców czy obywateli UE może skutkować wyższymi wydatkami na świadczenia socjalne i spowolnić realizację rządowego celu pozyskania 400 tys. dodatkowych pracowników rocznie.
Dla pracodawców najpilniejszym problemem są opóźnienia w wdrażaniu nowych pracowników. Zagraniczni pracownicy, którzy planowali rozpocząć subsydiowane kursy językowe – często warunek uzyskania wizy – muszą teraz szukać rzadkich miejsc na kursach prywatnych lub płacić rynkowe stawki od 450 do 600 euro za moduł. Zespoły zajmujące się relokacją powinny zweryfikować oferty pracy, które obiecywały bezpłatne kursy, i przygotować alternatywne budżety na szkolenia językowe. Działy HR powinny też monitorować, czy państwowo uznawane egzaminy pozostają wymogiem przy ubieganiu się o Niebieską Kartę UE i stały pobyt, jeśli publiczna oferta się zmniejszy.
Politycznie spór ujawnia podziały w koalicji w kwestii migracji na kilka miesięcy przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. SPD zapowiada odwrócenie cięć w kolejnym budżecie uzupełniającym, ale CSU Dobrindta podkreśla, że dyscyplina finansowa i twardsze sygnały dla potencjalnych migrantów są ważniejsze niż nieograniczone wydatki na integrację. Dopóki Berlin nie rozwiąże impasu, menedżerowie ds. mobilności powinni spodziewać się regionalnych prowizorek i wydłużonych terminów zdobywania biegłości językowej przez pracowników.
Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), junior partner w wielkiej koalicji w Berlinie, zareagowała oburzeniem. Szef klubu parlamentarnego Dirk Wiese nazwał ten krok „katastrofą”, dodając, że SPD nie była konsultowana. Rzecznik ds. migracji Hakan Demir ostrzegł, że blokowanie nauki języka „odbije się negatywnie na rynku pracy”, zwłaszcza gdy firmy borykają się z rekordowym niedoborem wykwalifikowanych pracowników. Zieloni z opozycji określili ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta mianem „największego zaprzeczyciela integracji w Niemczech”.
Ministerstwo argumentuje, że spadek nielegalnych przyjazdów pozwala wrócić do „głównego celu” kursów – osób nowo przybyłych z długoterminowym prawem pobytu. Urzędnicy wskazują też na konieczność dotrzymania limitów budżetowych na 2026 rok: kursy integracyjne kosztowały budżet federalny 954 miliony euro w zeszłym roku, po wzroście popytu po zniesieniu ograniczeń w 2023 roku. Krytycy zwracają uwagę, że wykluczenie gotowych do pracy Ukraińców czy obywateli UE może skutkować wyższymi wydatkami na świadczenia socjalne i spowolnić realizację rządowego celu pozyskania 400 tys. dodatkowych pracowników rocznie.
Dla pracodawców najpilniejszym problemem są opóźnienia w wdrażaniu nowych pracowników. Zagraniczni pracownicy, którzy planowali rozpocząć subsydiowane kursy językowe – często warunek uzyskania wizy – muszą teraz szukać rzadkich miejsc na kursach prywatnych lub płacić rynkowe stawki od 450 do 600 euro za moduł. Zespoły zajmujące się relokacją powinny zweryfikować oferty pracy, które obiecywały bezpłatne kursy, i przygotować alternatywne budżety na szkolenia językowe. Działy HR powinny też monitorować, czy państwowo uznawane egzaminy pozostają wymogiem przy ubieganiu się o Niebieską Kartę UE i stały pobyt, jeśli publiczna oferta się zmniejszy.
Politycznie spór ujawnia podziały w koalicji w kwestii migracji na kilka miesięcy przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. SPD zapowiada odwrócenie cięć w kolejnym budżecie uzupełniającym, ale CSU Dobrindta podkreśla, że dyscyplina finansowa i twardsze sygnały dla potencjalnych migrantów są ważniejsze niż nieograniczone wydatki na integrację. Dopóki Berlin nie rozwiąże impasu, menedżerowie ds. mobilności powinni spodziewać się regionalnych prowizorek i wydłużonych terminów zdobywania biegłości językowej przez pracowników.
Źródło: DIE ZEIT / dpa
Jak VisaHQ może pomóc
VisaHQ upraszcza proces ubiegania się o wizę dla osób prywatnych i firm. Sprawdź aktualne wymogi podróżne, przygotuj wymagane dokumenty i zarządzaj wnioskiem online w portalu VisaHQ dla kraju Niemcy.Więcej od Niemcy
Zobacz wszystko
BAMF inwestuje 25 milionów euro w blockchain „FLORA”, gdy 47% niemieckich spraw azylowych przechodzi do formy cyfrowej
Monachium wzmacnia bezpieczeństwo na kolei i usprawnia przepływ pasażerów przed 62. Monachijską Konferencją Bezpieczeństwa