
O północy 12 czerwca 2026 roku długo negocjowana reforma Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego (GEAS) stała się obowiązującym prawem w całej Unii Europejskiej. W Berlinie minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt określił nowe przepisy jako „punkt zwrotny w polityce migracyjnej” i podkreślił, że Niemcy są teraz „lepiej przygotowane do kontrolowania i organizowania napływu osób”. Najbardziej widoczną zmianą jest obowiązkowa procedura wstępnej selekcji na zewnętrznych granicach UE, która kieruje wnioski od osób z krajów o niskim wskaźniku uznawalności do przyspieszonych postępowań trwających maksymalnie 12 tygodni.
Dla Niemiec nowy system ma duże znaczenie polityczne, ale stanowi wyzwanie operacyjne. Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) musiał przebudować dziesiątki systemów informatycznych, przeszkolić personel i utworzyć nowe jednostki współpracy z władzami krajów związkowych. Eksperci prawa migracyjnego zwracają uwagę, że w przeciwieństwie do wcześniejszych instrumentów UE, GEAS wprowadza wiążące terminy – brak decyzji w wyznaczonym czasie skutkuje automatycznym przejściem do standardowej procedury. To zwiększa ryzyko, że Niemcy mogą otrzymać więcej transferów z państw pierwszego przybycia, jeśli terminy te zostaną przekroczone.
Podróże służbowe i delegacje międzynarodowe są dotknięte zmianami jedynie pośrednio, jednak menedżerowie ds. relokacji powinni zwrócić uwagę na nowy limit 72 godzin na wstępne kontrole tożsamości w całej UE. Oznacza to, że obywatele państw trzecich, którym odmówiono wjazdu na zewnętrznej granicy, zostaną szybciej zarejestrowani w systemie Eurodac. Niemieckie firmy przenoszące pracowników w ramach UE będą więc mniej zaskoczone, gdy kontrole w tle wykażą wcześniejsze odmowy wjazdu.
Politycznie reforma nie zakończyła kontrowersji. Dobrindt potwierdził, że stałe kontrole na dziewięciu lądowych granicach Niemiec pozostaną co najmniej do 15 września 2026 roku, aby nie „wysyłać niewłaściwego sygnału”, mimo nacisków Brukseli na ich zniesienie. Federacje pracodawców, zwłaszcza w regionach przygranicznych, ostrzegają, że przedłużone kontrole zwiększają koszty logistyczne i utrudniają podróże służbowe w tym samym dniu. Zapowiedziano przegląd skutków reformy na późne lato, jednak niewielu spodziewa się szybkiego wycofania kontroli.
Dla Niemiec nowy system ma duże znaczenie polityczne, ale stanowi wyzwanie operacyjne. Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) musiał przebudować dziesiątki systemów informatycznych, przeszkolić personel i utworzyć nowe jednostki współpracy z władzami krajów związkowych. Eksperci prawa migracyjnego zwracają uwagę, że w przeciwieństwie do wcześniejszych instrumentów UE, GEAS wprowadza wiążące terminy – brak decyzji w wyznaczonym czasie skutkuje automatycznym przejściem do standardowej procedury. To zwiększa ryzyko, że Niemcy mogą otrzymać więcej transferów z państw pierwszego przybycia, jeśli terminy te zostaną przekroczone.
Podróże służbowe i delegacje międzynarodowe są dotknięte zmianami jedynie pośrednio, jednak menedżerowie ds. relokacji powinni zwrócić uwagę na nowy limit 72 godzin na wstępne kontrole tożsamości w całej UE. Oznacza to, że obywatele państw trzecich, którym odmówiono wjazdu na zewnętrznej granicy, zostaną szybciej zarejestrowani w systemie Eurodac. Niemieckie firmy przenoszące pracowników w ramach UE będą więc mniej zaskoczone, gdy kontrole w tle wykażą wcześniejsze odmowy wjazdu.
Politycznie reforma nie zakończyła kontrowersji. Dobrindt potwierdził, że stałe kontrole na dziewięciu lądowych granicach Niemiec pozostaną co najmniej do 15 września 2026 roku, aby nie „wysyłać niewłaściwego sygnału”, mimo nacisków Brukseli na ich zniesienie. Federacje pracodawców, zwłaszcza w regionach przygranicznych, ostrzegają, że przedłużone kontrole zwiększają koszty logistyczne i utrudniają podróże służbowe w tym samym dniu. Zapowiedziano przegląd skutków reformy na późne lato, jednak niewielu spodziewa się szybkiego wycofania kontroli.
Źródło: Deutsche Welle