
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych potwierdziło 8 listopada, że sekretarz stanu ds. wewnętrznych Shabana Mahmood zleciła urzędnikom przygotowanie projektu ustawy, który będzie odzwierciedlał kluczowe elementy surowego modelu imigracyjnego Danii. Duński system znacznie ogranicza automatyczne prawa do łączenia rodzin, wymaga wysokiej gwarancji finansowej od sponsorów, wprowadza zasadę wieku 24 lat dla małżonków oraz ogranicza wielu uchodźców do tymczasowego pobytu, który może zostać cofnięty, jeśli kraj pochodzenia zostanie uznany za bezpieczny.
Według źródeł rządowych, ten zwrot ma pokazać, że Partia Pracy „poważnie podchodzi do kontroli” po tym, jak w zeszłym roku saldo migracji netto przekroczyło 800 tys. Urzędnicy, którzy odwiedzili Kopenhagę w październiku, byli szczególnie pod wrażeniem zdolności Danii do cofania ochrony dla Syryjczyków z Damaszku oraz kontrowersyjnej ustawy o „społecznościach równoległych”, która blokuje łączenie rodzin dla mieszkańców osiedli, gdzie ponad 50% mieszkańców jest klasyfikowanych jako „niezachodni”. Ministrowie uważają, że te rozwiązania mogą zostać przeniesione do nadchodzącej ustawy o bezpieczeństwie granicznym w Wielkiej Brytanii oraz do aktów wykonawczych planowanych na początek 2026 roku.
Ogłoszenie podzieliło partię rządzącą. Posłowie z tzw. czerwonego muru twierdzą, że zaostrzenie przepisów jest niezbędne, by osłabić zagrożenie wyborcze ze strony Reform UK, podczas gdy lewicowi posłowie ostrzegają, że te działania są „moralnie nie do przyjęcia” i mogą podważyć międzynarodowe zobowiązania Wielkiej Brytanii. Organizacje pozarządowe, takie jak Refugee Action i Save the Children, oskarżyły Ministerstwo Spraw Wewnętrznych o „polityczne przebieranki”, które nie zmniejszą zaległości ani nie ograniczą korzystania z hoteli, a jednocześnie utrudnią integrację i zwiększą ubóstwo.
Dla pracodawców i menedżerów ds. mobilności propozycje mają znaczenie na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, Mahmood zapowiedziała, że chce podwoić okres kwalifikacyjny do stałego pobytu – z pięciu do dziesięciu lat – dla większości ścieżek ochrony i łączenia rodzin. Oznacza to opóźnienie momentu, w którym pracownicy delegowani mogą uzyskać status osiedleńca i dostęp do świadczeń publicznych, co zwiększy koszty długoterminowych delegacji. Po drugie, gwarancje dotyczące łączenia rodzin oraz testy językowe mogą stać się kwestią zgodności ze sponsoringiem, podobnie jak w Danii wymóg „bankowej kaucji”. Zespoły HR powinny przygotować się na wyższe wymagania dowodowe i dłuższe terminy realizacji po wprowadzeniu ustawy wiosną przyszłego roku.
Analitycy polityczni uważają, że Wielka Brytania raczej nie skopiuje duńskiego planu przeniesienia procedur azylowych za granicę, który opiera się na dwustronnych traktatach, ale spodziewają się dalszego zbliżenia w kwestii ochrony tymczasowej oraz cofania statusu, gdy kraje pochodzenia zostaną ponownie uznane za bezpieczne. Firmy, które obecnie przenoszą pracowników w ramach ścieżki rodzinnej lub zatrudniają uchodźców na podstawie koncesji Skilled Worker, powinny przygotować scenariusze, w których prawo do pobytu może zostać ograniczone lub odmówione członkom rodziny.
Według źródeł rządowych, ten zwrot ma pokazać, że Partia Pracy „poważnie podchodzi do kontroli” po tym, jak w zeszłym roku saldo migracji netto przekroczyło 800 tys. Urzędnicy, którzy odwiedzili Kopenhagę w październiku, byli szczególnie pod wrażeniem zdolności Danii do cofania ochrony dla Syryjczyków z Damaszku oraz kontrowersyjnej ustawy o „społecznościach równoległych”, która blokuje łączenie rodzin dla mieszkańców osiedli, gdzie ponad 50% mieszkańców jest klasyfikowanych jako „niezachodni”. Ministrowie uważają, że te rozwiązania mogą zostać przeniesione do nadchodzącej ustawy o bezpieczeństwie granicznym w Wielkiej Brytanii oraz do aktów wykonawczych planowanych na początek 2026 roku.
Ogłoszenie podzieliło partię rządzącą. Posłowie z tzw. czerwonego muru twierdzą, że zaostrzenie przepisów jest niezbędne, by osłabić zagrożenie wyborcze ze strony Reform UK, podczas gdy lewicowi posłowie ostrzegają, że te działania są „moralnie nie do przyjęcia” i mogą podważyć międzynarodowe zobowiązania Wielkiej Brytanii. Organizacje pozarządowe, takie jak Refugee Action i Save the Children, oskarżyły Ministerstwo Spraw Wewnętrznych o „polityczne przebieranki”, które nie zmniejszą zaległości ani nie ograniczą korzystania z hoteli, a jednocześnie utrudnią integrację i zwiększą ubóstwo.
Dla pracodawców i menedżerów ds. mobilności propozycje mają znaczenie na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, Mahmood zapowiedziała, że chce podwoić okres kwalifikacyjny do stałego pobytu – z pięciu do dziesięciu lat – dla większości ścieżek ochrony i łączenia rodzin. Oznacza to opóźnienie momentu, w którym pracownicy delegowani mogą uzyskać status osiedleńca i dostęp do świadczeń publicznych, co zwiększy koszty długoterminowych delegacji. Po drugie, gwarancje dotyczące łączenia rodzin oraz testy językowe mogą stać się kwestią zgodności ze sponsoringiem, podobnie jak w Danii wymóg „bankowej kaucji”. Zespoły HR powinny przygotować się na wyższe wymagania dowodowe i dłuższe terminy realizacji po wprowadzeniu ustawy wiosną przyszłego roku.
Analitycy polityczni uważają, że Wielka Brytania raczej nie skopiuje duńskiego planu przeniesienia procedur azylowych za granicę, który opiera się na dwustronnych traktatach, ale spodziewają się dalszego zbliżenia w kwestii ochrony tymczasowej oraz cofania statusu, gdy kraje pochodzenia zostaną ponownie uznane za bezpieczne. Firmy, które obecnie przenoszą pracowników w ramach ścieżki rodzinnej lub zatrudniają uchodźców na podstawie koncesji Skilled Worker, powinny przygotować scenariusze, w których prawo do pobytu może zostać ograniczone lub odmówione członkom rodziny.
Źródło: The Guardian