
Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE z 16 października 2026 roku potwierdziło, że Irlandia może na razie utrzymać długo kwestionowany limit 32 milionów pasażerów na lotnisku w Dublinie. Podczas gdy środowiska lotnicze ubolewają nad decyzją, politycy z hrabstwa Clare świętują. Cathal Crowe TD, przewodniczący grupy parlamentarniej ds. lotniska Shannon, powiedział w Clare FM, że wyrok otwiera „złotą okazję” dla Shannon, by przyciągnąć ruch pasażerski przesunięty z Dublina podczas intensywnego sezonu letniego 2027 roku. Limit w Dublinie wynika z warunku planistycznego z 2007 roku, mającego na celu ograniczenie hałasu i emisji przed budową drugiego pasa startowego. W obliczu rosnącego popytu po pandemii i prognozowanego na ten rok przekroczenia 36 milionów pasażerów, przewoźnicy ostrzegają przed brakiem dostępnych slotów i wzrostem cen biletów. Shannon, położone 220 km na zachód, obsługuje obecnie mniej niż 3 miliony pasażerów rocznie – znacznie poniżej swojej przepustowości terminalu na 5 milionów. Oddział IBEC w regionie Mid-West argumentuje, że przesunięcie części lotów na południowy zachód mogłoby ożywić inwestycje zagraniczne wzdłuż Atlantyckiego Korytarza Gospodarczego, jednocześnie zmniejszając presję na rynek mieszkaniowy w Dublinie. Lokalni przedsiębiorcy z branży hotelarskiej już przygotowują się na rozwój: kilka hoteli w pobliżu Bunratty zapowiedziało remonty, a Enterprise Ireland zabiega o amerykańskie firmy technologiczne, obiecując „dwugodzinny lot z Nowego Jorku prosto pod drzwi twojego centrum danych”. Jednak szansa ta może być krótkotrwała. Minister transportu Eamon Ryan ma nadal prawo do zniesienia limitu na mocy ustawy przyjętej wcześniej w tym roku. Linie lotnicze ostrzegają, że jeśli do styczniowego terminu składania rozkładów nie zostanie wprowadzona jasność, po prostu przeniosą samoloty do europejskich hubów, co pogorszy sytuację obu irlandzkich lotnisk.
Źródło: Clare FM