
Lotniska w całych Stanach Zjednoczonych przeżyły najtrudniejszy poranek podróżniczy w tym roku w piątek, 20 marca, gdy setki funkcjonariuszy Transport Security Administration (TSA) przestały pojawiać się do pracy, zamiast obsługiwać punkty kontrolne bez wynagrodzenia podczas 11-dniowego częściowego zamknięcia Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS). Od lotniska Hartsfield-Jackson w Atlancie, przez Bush Intercontinental w Houston, po O’Hare w Chicago, kolejki do kontroli bezpieczeństwa sięgały regularnie 90–120 minut, a niektórzy pasażerowie mimo przybycia trzy godziny przed odlotem, spóźniali się na swoje loty. Linie lotnicze zareagowały zniesieniem opłat za zmiany biletów tego samego dnia, a menedżerowie ds. podróży służbowych gorączkowo próbowali przepisać kluczowych pracowników na późniejsze loty lub skierować ich przez mniej zatłoczone lotniska, takie jak St. Louis czy San Antonio.
Przyczyną zakłóceń jest fakt, że kontrolerzy TSA są uznawani za „niezbędnych” i muszą pracować mimo zamknięcia rządu – jednak w przeciwieństwie do kontrolerów ruchu lotniczego, zarabiają stosunkowo niskie pensje i nie mają gwarancji wypłaty zaległych wynagrodzeń, jeśli Kongres nie uchwali budżetu. Według wewnętrznych statystyk agencji, do których dotarła agencja AP, nieplanowane nieobecności 20 marca sięgnęły 19 procent, czyli ponad czterokrotnie więcej niż średnia sprzed zamknięcia. Masowy odpływ pracowników zmusił TSA do łączenia pasów kontroli, wezwania na pomoc pracowników Federal Air Marshals zatrudnionych na część etatu oraz prośby o nadgodziny od przełożonych, którzy sami nie otrzymują wynagrodzenia.
Organizacje zajmujące się podróżami służbowymi, takie jak Global Business Travel Association, ostrzegają, że nawet tygodniowe przedłużenie zamknięcia może kosztować amerykańskie firmy ponad 300 milionów dolarów strat z powodu utraty produktywności i opłat za ponowne wystawianie biletów. Międzynarodowe korporacje z precyzyjnie zaplanowanymi rotacjami pracowników zalecają, by osoby delegowane uwzględniały nocne przerwy między połączeniami krajowymi lub, jeśli to możliwe, dojeżdżały na spotkania samochodem w promieniu 300 mil. Dostawcy usług zarządzania ryzykiem podróży przypominają też pracodawcom, że TSA PreCheck i CLEAR nie zwalniają podróżnych z obowiązku standardowej kontroli tożsamości, gdy braki kadrowe zmieniają dedykowane pasy w ogólnodostępne.
W praktyce firmy powinny: 1) monitorować codzienne dane o przepustowości TSA, 2) ostrzegać mobilnych pracowników za pomocą aplikacji do opieki nad personelem, jeśli przewidywany czas oczekiwania przekracza 60 minut, oraz 3) zachęcać personel do noszenia fizycznych kart pokładowych i paszportów, które są akceptowane jako alternatywne dokumenty tożsamości, gdy nie można zweryfikować prawa jazdy zgodnego z Real ID. Brak przygotowania na długie kolejki może oznaczać niezdążenie na spotkania z klientami, opóźnienia w dostawach towarów (bo załogi lotnicze również utkną w kolejkach) oraz rosnące koszty hoteli dla uwięzionych pracowników.
Przyczyną zakłóceń jest fakt, że kontrolerzy TSA są uznawani za „niezbędnych” i muszą pracować mimo zamknięcia rządu – jednak w przeciwieństwie do kontrolerów ruchu lotniczego, zarabiają stosunkowo niskie pensje i nie mają gwarancji wypłaty zaległych wynagrodzeń, jeśli Kongres nie uchwali budżetu. Według wewnętrznych statystyk agencji, do których dotarła agencja AP, nieplanowane nieobecności 20 marca sięgnęły 19 procent, czyli ponad czterokrotnie więcej niż średnia sprzed zamknięcia. Masowy odpływ pracowników zmusił TSA do łączenia pasów kontroli, wezwania na pomoc pracowników Federal Air Marshals zatrudnionych na część etatu oraz prośby o nadgodziny od przełożonych, którzy sami nie otrzymują wynagrodzenia.
Organizacje zajmujące się podróżami służbowymi, takie jak Global Business Travel Association, ostrzegają, że nawet tygodniowe przedłużenie zamknięcia może kosztować amerykańskie firmy ponad 300 milionów dolarów strat z powodu utraty produktywności i opłat za ponowne wystawianie biletów. Międzynarodowe korporacje z precyzyjnie zaplanowanymi rotacjami pracowników zalecają, by osoby delegowane uwzględniały nocne przerwy między połączeniami krajowymi lub, jeśli to możliwe, dojeżdżały na spotkania samochodem w promieniu 300 mil. Dostawcy usług zarządzania ryzykiem podróży przypominają też pracodawcom, że TSA PreCheck i CLEAR nie zwalniają podróżnych z obowiązku standardowej kontroli tożsamości, gdy braki kadrowe zmieniają dedykowane pasy w ogólnodostępne.
W praktyce firmy powinny: 1) monitorować codzienne dane o przepustowości TSA, 2) ostrzegać mobilnych pracowników za pomocą aplikacji do opieki nad personelem, jeśli przewidywany czas oczekiwania przekracza 60 minut, oraz 3) zachęcać personel do noszenia fizycznych kart pokładowych i paszportów, które są akceptowane jako alternatywne dokumenty tożsamości, gdy nie można zweryfikować prawa jazdy zgodnego z Real ID. Brak przygotowania na długie kolejki może oznaczać niezdążenie na spotkania z klientami, opóźnienia w dostawach towarów (bo załogi lotnicze również utkną w kolejkach) oraz rosnące koszty hoteli dla uwięzionych pracowników.
Źródło: Associated Press
Jak VisaHQ może pomóc
VisaHQ upraszcza proces ubiegania się o wizę dla osób prywatnych i firm. Sprawdź aktualne wymogi podróżne, przygotuj wymagane dokumenty i zarządzaj wnioskiem online w portalu VisaHQ dla kraju Stany Zjednoczone.Więcej od Stany Zjednoczone
Zobacz wszystko
„Nikt nie wie, gdzie będą granice”: Lotniska ostrzegają podróżnych, gdy frekwencja w TSA znów spada
USA rozszerza program wizowych gwarancji finansowych w wysokości 5 000–15 000 dolarów na kolejne 12 krajów