
Nowa fala strajków uderzyła 25 czerwca 2026 roku w dwa najważniejsze kanadyjskie porty kontenerowe – Port w Montrealu oraz kilka terminali w Kolumbii Brytyjskiej. Rosyjska agencja informacyjna AK&M informuje, że protesty są efektem impasu w negocjacjach kontraktowych oraz prób pracodawców zmiany systemu zmianowego. Pikiety zatrzymały załadunek statków w Montréal Gateway Terminals oraz spowolniły operacje w Deltaport w Vancouver i Prince Rupert. Choć strajki dotyczą głównie ładunków, ich skutki dla mobilności są poważne. Zaplanowane na ten weekend rejsy wycieczkowe z Vancouver stoją pod znakiem zapytania w kwestii przydziału miejsc cumowania, a dostawy ładunków projektowych niezbędnych do budowy lotnisk dla kopalń na północy zostały opóźnione, co zagraża sezonowym rozkładom lotów czarterowych. Przewoźnicy zajmujący się przeprowadzkami firmowymi ostrzegają przed dodatkowymi opłatami za magazynowanie i wydłużonym czasem transportu. Ottawa na razie nie zdecydowała się na ustawowe przywrócenie do pracy portowców, ale – jak podkreśla minister transportu Karina Gould – „monitoruje skutki gospodarcze”. Organizacje biznesowe szacują, że każdy dzień zakłóceń kosztuje gospodarkę nawet 250 milionów dolarów kanadyjskich, co przypomina straty z czasów strajku w portach Kolumbii Brytyjskiej w 2023 roku. Firmy przewożące kluczowy sprzęt lub cenne przedmioty osobiste do Kanady powinny liczyć się z co najmniej tygodniowym opóźnieniem i rozważyć kierowanie ładunków przez porty północno-zachodniego wybrzeża USA z dalszym transportem lądowym. Podróżni zarezerwowani na rejsy przemieszczeniowe lub połączenia promowe mogą spodziewać się zmian w planach i powinni sprawdzać informacje u operatorów na 48 godzin przed wylotem.
Źródło: AK&M English Service