
Kontrowersyjna decyzja Kanady o drastycznym ograniczeniu poziomu migracji w połowie dekady zaczyna wreszcie odbijać się na statystykach wynajmu mieszkań. Według nowej analizy opublikowanej w weekend przez The Guardian, średnie ceny ofertowe wynajmu spadły w skali kraju o 3–5% po 17 miesiącach nieprzerwanego spadku. Ekonomiści wskazują na plan imigracyjny rządu Trudeau z końca 2024 roku, który obniżył cele dotyczące liczby stałych rezydentów o około 20% i wprowadził twarde limity dla tymczasowych mieszkańców, w tym studentów międzynarodowych, jako główny czynnik zmian.
Odwrócenie polityki nastąpiło po dwóch latach rekordowych napływów, które co roku zwiększały populację o ponad milion osób i doprowadziły do rekordowo niskich wskaźników pustostanów. Do połowy 2025 roku średni czynsz za dwupokojowe mieszkanie w Toronto i Vancouver przekroczył 3000 CAD, co wywołało społeczne niezadowolenie i zmusiło Ottawa do działania. Wprowadzenie limitów na zatwierdzanie pozwoleń na studia, zaostrzenie przepisów dotyczących rynku pracy dla tymczasowych pracowników zagranicznych oraz nowe opłaty za pozwolenia na pracę po studiach szybko ostudziły popyt na mieszkania w centrum oraz na kondominia należące do inwestorów. Niektóre lokale w dzielnicach z dużą liczbą studentów w Montrealu i Halifax doświadczyły korekt cenowych sięgających nawet jednej trzeciej, jak podają badacze The Guardian.
Analitycy rynku nieruchomości jednak ostrzegają, że niższe czynsze nie oznaczają większej dostępności mieszkań. Nawet po ostatnim spadku żadna kanadyjska metropolia nie oferuje dwupokojowego mieszkania, na które osoba zarabiająca minimalną pensję mogłaby sobie komfortowo pozwolić. Uczelnie, które polegały na opłatach od studentów zagranicznych, redukują programy, a sektory takie jak opieka długoterminowa ponownie alarmują o niedoborach kadrowych. Ekonomista Royal Bank of Canada, Nathan Janzen, twierdzi, że spadek liczby ludności w dłuższej perspektywie wpłynie negatywnie na wzrost PKB i przyspieszy starzenie się społeczeństwa, co stworzy problemy finansowe w przyszłości.
Dla pracodawców zależnych od globalnych talentów sytuacja jest mieszana. Z jednej strony niższe koszty mieszkaniowe obniżają koszty pakietów relokacyjnych i mogą poprawić retencję pracowników już przebywających w Kanadzie. Z drugiej strony, zaostrzone limity oznaczają większą konkurencję o ograniczoną liczbę pozwoleń na pracę i wiz studenckich. Menedżerowie ds. mobilności doradzają klientom, by planowali dłuższe terminy oczekiwania na zatwierdzenie oceny wpływu na rynek pracy (LMIA) oraz rozważali drugorzędne miasta, które nadal są otwarte na tymczasowych pracowników zagranicznych.
W krótkim terminie przerwa w imigracji łagodzi presję na przegrzanych rynkach wynajmu, ale raport The Guardian podkreśla szerszą prawdę: ograniczanie popytu bez zwiększania podaży daje jedynie chwilową ulgę. Międzynarodowe korporacje, które polegają na tradycyjnie hojnych kanadyjskich programach imigracyjnych, powinny uważnie śledzić, czy Ottawa nie zmieni swoich celów w planie imigracyjnym na 2027 rok, który jest obecnie konsultowany.
Odwrócenie polityki nastąpiło po dwóch latach rekordowych napływów, które co roku zwiększały populację o ponad milion osób i doprowadziły do rekordowo niskich wskaźników pustostanów. Do połowy 2025 roku średni czynsz za dwupokojowe mieszkanie w Toronto i Vancouver przekroczył 3000 CAD, co wywołało społeczne niezadowolenie i zmusiło Ottawa do działania. Wprowadzenie limitów na zatwierdzanie pozwoleń na studia, zaostrzenie przepisów dotyczących rynku pracy dla tymczasowych pracowników zagranicznych oraz nowe opłaty za pozwolenia na pracę po studiach szybko ostudziły popyt na mieszkania w centrum oraz na kondominia należące do inwestorów. Niektóre lokale w dzielnicach z dużą liczbą studentów w Montrealu i Halifax doświadczyły korekt cenowych sięgających nawet jednej trzeciej, jak podają badacze The Guardian.
Analitycy rynku nieruchomości jednak ostrzegają, że niższe czynsze nie oznaczają większej dostępności mieszkań. Nawet po ostatnim spadku żadna kanadyjska metropolia nie oferuje dwupokojowego mieszkania, na które osoba zarabiająca minimalną pensję mogłaby sobie komfortowo pozwolić. Uczelnie, które polegały na opłatach od studentów zagranicznych, redukują programy, a sektory takie jak opieka długoterminowa ponownie alarmują o niedoborach kadrowych. Ekonomista Royal Bank of Canada, Nathan Janzen, twierdzi, że spadek liczby ludności w dłuższej perspektywie wpłynie negatywnie na wzrost PKB i przyspieszy starzenie się społeczeństwa, co stworzy problemy finansowe w przyszłości.
Dla pracodawców zależnych od globalnych talentów sytuacja jest mieszana. Z jednej strony niższe koszty mieszkaniowe obniżają koszty pakietów relokacyjnych i mogą poprawić retencję pracowników już przebywających w Kanadzie. Z drugiej strony, zaostrzone limity oznaczają większą konkurencję o ograniczoną liczbę pozwoleń na pracę i wiz studenckich. Menedżerowie ds. mobilności doradzają klientom, by planowali dłuższe terminy oczekiwania na zatwierdzenie oceny wpływu na rynek pracy (LMIA) oraz rozważali drugorzędne miasta, które nadal są otwarte na tymczasowych pracowników zagranicznych.
W krótkim terminie przerwa w imigracji łagodzi presję na przegrzanych rynkach wynajmu, ale raport The Guardian podkreśla szerszą prawdę: ograniczanie popytu bez zwiększania podaży daje jedynie chwilową ulgę. Międzynarodowe korporacje, które polegają na tradycyjnie hojnych kanadyjskich programach imigracyjnych, powinny uważnie śledzić, czy Ottawa nie zmieni swoich celów w planie imigracyjnym na 2027 rok, który jest obecnie konsultowany.
Źródło: The Guardian
Jak VisaHQ może pomóc
VisaHQ upraszcza proces ubiegania się o wizę dla osób prywatnych i firm. Sprawdź aktualne wymogi podróżne, przygotuj wymagane dokumenty i zarządzaj wnioskiem online w portalu VisaHQ dla kraju Kanada.Więcej od Kanada
Zobacz wszystko
Nowe prawo graniczne pozostawia tysiące osób ubiegających się o azyl – w tym dawczynię nerki z Gazy – w zawieszeniu
Manitoba wydało 32 listy z poradami w pierwszym losowaniu PNP w kwietniu