
Wczesnym rankiem 2 lipca podróżni na lotnisku w Brukseli napotkali nieoczekiwane korki po awarii technicznej, która wyłączyła automatyczne bramki e-gates w hali przylotów spoza UE. Funkcjonariusze Policji Federalnej zamknęli samoobsługowe stanowiska około 05:30, zmuszając wszystkich pasażerów do korzystania z tradycyjnych kabin, co spowodowało długie kolejki sięgające aż do rękawów. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się zdjęcia rodzin i podróżujących służbowo osób czekających ponad dwie godziny na kontrolę paszportową. Rzeczniczka lotniska, Nathalie Pierard, potwierdziła, że awaria była związana z aktualizacją oprogramowania wprowadzoną nocą, mającą przygotować bramki na letni wzrost liczby pasażerów korzystających z nowego systemu Entry/Exit. Inżynierowie pracowali nad przywróceniem poprzedniej wersji, a dodatkowi funkcjonariusze i mobilne stanowiska zostały uruchomione, by obsłużyć pasażerów priorytetowych i tych z krótkimi przesiadkami. Do godziny 11:30 policja ogłosiła, że problem został rozwiązany, a 18 bramek e-gates stopniowo wracało do działania. Odloty nie zostały znacząco dotknięte, jednak kilka przylotów z USA i Zatoki Perskiej musiało czekać na płycie lotniska, aż kolejki się rozładowały, co skłoniło linie lotnicze do składania wniosków o zwolnienia z opłat za opóźnienia zgodnie z rozporządzeniem EU261. Incydent podkreśla kruchość przestarzałej infrastruktury kontroli granicznej na głównym belgijskim lotnisku – problem ten jest uwzględniony w trwającym planie modernizacji Hub 3.0, który do 2028 roku zastąpi pierwszą generację bramek e-gates urządzeniami z rozpoznawaniem twarzy. W krótkim terminie menedżerowie ds. podróży służbowych powinni zalecić pracownikom przybywającym na lotnisko, by planowali co najmniej 90 minut między lądowaniem a kolejnymi spotkaniami na kolei, aż do ustania letniego natężenia ruchu.
Źródło: BRUZZ