
W niespodziewanej aktualizacji po godzinach pracy, opublikowanej we wtorek wieczorem na swojej oficjalnej stronie, Departament Stanu USA potwierdził, że potajemnie potroił rozmiar pilotażowego programu wizowych obligacji, dodając 25 nowych krajów, co daje łącznie 38 państw objętych programem. Od 21 stycznia 2026 roku, wnioskodawcy o wizy biznesowe i turystyczne B-1/B-2 z nowo dodanych krajów – w tym Wenezueli, Algierii, Bangladeszu, Kuby, Nigerii, Nepalu oraz kilku państw afrykańskich – będą musieli wpłacić zwrotną kaucję w wysokości 5 000, 10 000 lub 15 000 dolarów amerykańskich, zanim wiza zostanie wydana. Dokładną kwotę ustala konsul podczas rozmowy, a podróżni muszą dokonać płatności online za pośrednictwem portalu Treasury Pay.gov. Kaucja nie jest zwracana, dopóki podróżny nie opuści USA na czas lub wiza nie zostanie formalnie odrzucona.
Waszyngton po raz pierwszy przedstawił koncepcję kaucji w sierpniu 2025 roku, argumentując, że znaczne zobowiązania finansowe zniechęcą krótkoterminowych gości do przekraczania dozwolonego pobytu. Organizacje biznesowe i obrońcy praw człowieka natychmiast nazwali ten wymóg podatkiem od wjazdu, który dyskryminuje całe narodowości zamiast oceniać indywidualne ryzyko. Departament Stanu jednak twierdzi, że wstępne dane wskazują na „poprawę przestrzegania przepisów” wśród pierwotnych 13 krajów objętych programem, co skłoniło urzędników do jego rozszerzenia.
W przeciwieństwie do zakazów podróży z czasów administracji Trumpa, które całkowicie blokowały wydawanie wiz, program kaucji nadal pozwala kwalifikującym się podróżnym na uzyskanie wiz – pod warunkiem, że mogą zablokować tysiące dolarów na kilka tygodni lub miesięcy. Wymóg ten nie dotyczy wiz studenckich, wymiany, załogowych ani pracowniczych, ani obywateli 42 krajów uczestniczących w Programie Ruchu Bezwizowego. Osoby zatwierdzone w ramach programu kaucji muszą wjechać przez Boston, Nowy Jork-JFK lub Waszyngton-Dulles, co wprowadza dodatkową komplikację dla menedżerów ds. mobilności korporacyjnej.
Dla globalnych pracodawców najpilniejszym problemem są koszty i zakłócenia w przepływie gotówki. Średniej wielkości firma konsultingowa, która regularnie przyjmuje techników z Wenezueli na sześciotygodniowe rotacje, wyliczyła, że będzie musiała zablokować około 300 000 dolarów w kaucjach co kwartał – środków, których nie może wykorzystać na wynagrodzenia czy wydatki projektowe. „To w zasadzie pożyczka bezodsetkowa dla rządu USA” – powiedział Reutersowi dyrektor ds. mobilności tej firmy. Menedżerowie ds. podróży przygotowują się również na opóźnienia w przetwarzaniu wniosków, gdy konsulaty dostosowują swoje procedury, oraz na możliwość, że niezadowoleni podróżni po prostu przeniosą spotkania biznesowe do Kanady lub UE.
Eksperci prawni zauważają, że program kaucji został wprowadzony na mocy rozporządzenia, a nie ustawy, co daje kolejnej administracji elastyczność w jego zakończeniu lub rozszerzeniu. Tymczasem firmy powinny zaktualizować listy zapraszające, edukować podróżnych w zakresie procesu Pay.gov oraz uwzględnić wydatki na kaucje w budżetach i zaliczkach na diety. Zaniedbanie tego może skutkować odmową wejścia na pokład na lotniskach w kraju pochodzenia lub, co gorsza, odmową wjazdu na granicy USA.
Waszyngton po raz pierwszy przedstawił koncepcję kaucji w sierpniu 2025 roku, argumentując, że znaczne zobowiązania finansowe zniechęcą krótkoterminowych gości do przekraczania dozwolonego pobytu. Organizacje biznesowe i obrońcy praw człowieka natychmiast nazwali ten wymóg podatkiem od wjazdu, który dyskryminuje całe narodowości zamiast oceniać indywidualne ryzyko. Departament Stanu jednak twierdzi, że wstępne dane wskazują na „poprawę przestrzegania przepisów” wśród pierwotnych 13 krajów objętych programem, co skłoniło urzędników do jego rozszerzenia.
W przeciwieństwie do zakazów podróży z czasów administracji Trumpa, które całkowicie blokowały wydawanie wiz, program kaucji nadal pozwala kwalifikującym się podróżnym na uzyskanie wiz – pod warunkiem, że mogą zablokować tysiące dolarów na kilka tygodni lub miesięcy. Wymóg ten nie dotyczy wiz studenckich, wymiany, załogowych ani pracowniczych, ani obywateli 42 krajów uczestniczących w Programie Ruchu Bezwizowego. Osoby zatwierdzone w ramach programu kaucji muszą wjechać przez Boston, Nowy Jork-JFK lub Waszyngton-Dulles, co wprowadza dodatkową komplikację dla menedżerów ds. mobilności korporacyjnej.
Dla globalnych pracodawców najpilniejszym problemem są koszty i zakłócenia w przepływie gotówki. Średniej wielkości firma konsultingowa, która regularnie przyjmuje techników z Wenezueli na sześciotygodniowe rotacje, wyliczyła, że będzie musiała zablokować około 300 000 dolarów w kaucjach co kwartał – środków, których nie może wykorzystać na wynagrodzenia czy wydatki projektowe. „To w zasadzie pożyczka bezodsetkowa dla rządu USA” – powiedział Reutersowi dyrektor ds. mobilności tej firmy. Menedżerowie ds. podróży przygotowują się również na opóźnienia w przetwarzaniu wniosków, gdy konsulaty dostosowują swoje procedury, oraz na możliwość, że niezadowoleni podróżni po prostu przeniosą spotkania biznesowe do Kanady lub UE.
Eksperci prawni zauważają, że program kaucji został wprowadzony na mocy rozporządzenia, a nie ustawy, co daje kolejnej administracji elastyczność w jego zakończeniu lub rozszerzeniu. Tymczasem firmy powinny zaktualizować listy zapraszające, edukować podróżnych w zakresie procesu Pay.gov oraz uwzględnić wydatki na kaucje w budżetach i zaliczkach na diety. Zaniedbanie tego może skutkować odmową wejścia na pokład na lotniskach w kraju pochodzenia lub, co gorsza, odmową wjazdu na granicy USA.
Źródło: Reuters